Absolut

Ogień i woda, noc i dzień. Są niby jednym, czymś bliskim, uzupełniającym się, nie mogącym bez siebie wzajemnie zaistnieć, bez siebie nie mogącym być tym, czym są ze swej natury. Nieosiągalne jednak dla nikogo, co gorsza, nawet dla siebie. Są czymś innym, różnym a jednocześnie silną granicą nie do przejścia, barierą nie do pokonania. Z jednej strony wiara, z drugiej ateizm, z jednej strony mistyczny idealizm, z drugiej sucha racjonalność. Pewność i względność. –Może inny człowiek powiedziałaby jak ona…” byłam tak wierząca, że aż sam ogrom owej wiary przerażał mnie za każdym razem, gdy uświadamiałam sobie, jak wiele mogę dla niej zrobić. I nagle spojrzałam na otaczający świat i dostrzegłam brak doskonałości owej wiary, gdyż jej różnorodność tak wieloznaczna pozbawiała ją całkowicie charakteru absolutu. Więc przestałam wierzyć, bowiem wiara w coś absolutnego z założenia, wiara, która nie jest sama absolutna ,albo uświadamia niedoskonałość tego w kogo się wierzy, albo niedoskonałość samej siebie. Zatem albo Bóg nie jest taki, jakim go określamy, tym samym i kult jego nie może być w pełni zrealizowany, albo płaszczyzna naszego bytowania i wynikająca z tego wiara jest tylko krzywym zwierciadłem, w którym dostrzec można małość wartości samego człowieka. Wiara jest więc albo czymś niespełnialnym albo nieosiągalnym dla ludzi.”

Czyż nie jest tak, że góry wymagają od człowieka przemyśleń, które staną się źródłem wiedzy na temat zalet i wad, nadmiaru i braku w człowieku określonych cech, mających zasadnicze znaczenie w poznaniu samego siebie, a tym samym zdobyciu szczytu własnej egzystencjalnej góry. Duch wówczas potrzebuje przeistoczenia owego sensu ze znaków rozumu w istotę wiary, która w swej niezachwianej mocy jest niby tarczą ochronną dla zachowania znaczenia człowieczeństwa. Aby bowiem móc w pełni uwierzyć trzeba posiadać podstawową wiedzę, która będzie zaczątkiem dla rozwoju sfery duchowości. Czyż nie tym właśnie jest owa biblijna właściwa ziemia, mająca, rodząc owoce wiary. przynosić różną wartość plonu. Bo przecież to stopień świadomości pozwala posiąść ową głębię duchowości w takiej normie, w jakiej człowiek władać potrafi i wykorzystywać wolność swej woli. Im większa rozumność ludzka tym wola trafniej podejmuje kroki dotyczących własnych wyborów. Sama bez oparcia się na wnioskach rozumu także zdolna jest poprzez daną jej naturę do zajęcia określonego stanowiska, nie biorąc jednak odpowiedzialności za skutki takiego zdania. Te konsekwencje ponosi bowiem zawsze ludzka świadomość. Wiedza jest więc swoistym mechanizmem, który potrafi zabezpieczyć poprzez swoje analityczne wnioski wszelkie wybory dokonywane przez wolę. W żaden sposób jednak fakt ten nie ogranicza jej wolności, gdyż wola działać może samodzielnie bez zwracania uwagi na sugestie rozumu, a także tym samym z pośród wariantów myśli wybiera według siebie tę najbardziej potrzebną i słuszną. Wola również posiada w sobie możność do zablokowania procesów myśli, wnioskowania, poznania itd. Dokonywa tego poprzez aktywną chęć jaką nosi w sobie. Chęć owa służy wykazywaniu poparcia bądź wstrzymania badań procesu myślowego. Stan ten nie podlega wpływowi zewnętrznemu wiec i nie jest weryfikowalny. Lecz najczęściej wola w sobie wybiera właściwe oceny przedstawione jej przez rozum. Oczywiście, że wiara jest zawsze ponad sferę cielesną człowieka. Byty, także woli, jak i rozumu są myślne, wolitywne, nie ziemskie. To swoiste abstrakcje, które za sprawą swego istnienia umożliwiają uświadomienie sobie przez człowieka, że jest on osobą wolną ,ale także, co ważniejsze, odnajdują zakorzenioną w nim wiarę. Wiara sięga daleko wyżej, niż może to ocenić rozum, czy wybrać człowiek za pomocą woli, zatem człowiek nie ma wystarczającej ilości informacji, aby poznać całkowity sens wiary. Dlatego właśnie wstępuje na drogę przenikającej wszystko duchowości. Jednak, aby owa duchowość mogła się stabilnie i w pełni rozwijać, musi zaczątek swój mieć w Bogu, który ,rzuciwszy ziarno na pole, oczekiwać będzie konkretnego plonu ludzkiego życia. Wiara więc sama w sobie jest wiecznym przeświadczeniem o prawdzie, swoistym zaufaniem oraz przede wszystkim doznaniem łaskawości Boga, ale tego znanego, poznanego w takim stopniu, w jakim objawił się człowiekowi w swoim synu, w swoich cudach, a co najważniejsze ,w myślach swego pisma, jako przedwieczne słowo, z którym każdego dnia winien zapoznawać się człowiek czytając własna nieprzebraną księgę życia. Wiara w pewnym momencie odrywa się od rozumu i woli bowiem przemienia się w stan najwyższego człowieczeństwa dotykając sfery podobieństwa człowieka do Boga. Wiara jest w pełni wówczas, gdy oblicze swoje widzi we wzorze boskości, znajdującym się w człowieku jako stworzonemu przez Boga na Jego obraz. Dzięki temu właśnie wiara łączy świat człowieka z doskonałą duchowością Boga.

Płaszczyzna materii jest czytelniejsza tu na ziemi. Jednak należy uświadomić sobie pewną również jej intymność, która uobecnienie swoje posiada w mistycznym charakterze gór. To one przecież stają się azylem dla ludzkiego istnienia, będąc właśnie drogą, owym znakiem symbolicznego przejścia z cielesności do duchowości. U podstaw gór znajduje się cały krąg rzeczywistości. Szczyt jest kwintesencją drogi życia, wiary, jakąś głębią kulminacji ludzkiego „ja”, człowieczego istnienia wpisanego już nie tylko w boski plan świata, ale także w wypływającą z Niego, jako pierwszej przyczyny sprawczej, wielości stworzenia.