Przypowieść o dobrym Pasterzu

Młody Pasterz wyszedł rankiem, gdy słońce właśnie wstawać poczęło nad górami i podziw swój wielki niósł w sercu dla mnogości swego stada. Wziął laskę swoją pasterską i zanim jeszcze większość Owiec pobudziła się ze snu nocy On stanął przy nich na urodzajnym pastwisku i oczy swoje cieszył bogactwem tej chwili. Z miłością przemawiał do zwierząt swoich głosem ciepłym i pełnym wzruszenia. A one kłębiły się stadem całym przy swoim Pasterzu. Tak ranek minął i nastało południe, w którym słońce górować poczęło na niebie. Ujrzał Pasterz przed sobą smutną Owcę, która przez łzy starała się dojrzeć linię horyzontu. -Czemu smutek zawładnął twym sercem?
- Bo chciałabym zobaczyć co jest za horyzontem.
- Po cóż ci wiedzieć co niesie tamten świat. Przeto czy nie masz tu dość słodkiego pożywienia i czy za mało kryształowej wody ci przynoszę? Czyż nie osłaniam cię nocą przed wiatrami a w dzień nie chronię przed palącym słońcem? Czyż nie czuwam przy tobie w chorobie twojej i czyż nie rozmawiam z tobą kiedy się lękasz?
-Wszystko to czynisz mój Pasterzu.
- Czegóż zatem jeszcze pragnie twoja dusza?
- Dusza moja niczego tak bardzo nie pragnie jak własnej wolności. Zanim noc nastanie słyszę wycie Wilka, który swą pieśń zanosi do księżyca. On jest prawdziwie szczęśliwy bo dusza jego niczym nie poskromiona, czyni to co podpowiada głos serca.

Kiedy wieczór zamieniać począł się w barwy nocy całe stado usnęło spokojnie przy Pasterzu swoim.

Gdy ranek nastał dostrzegł Pasterz brak jednej ze swych Owiec. Zostawił więc resztę swego stada i poszedł śladem tej jednej na sam szczyt stromej góry. - Dlaczego przybywasz do mnie? Nie boisz się, że stanie ci się tutaj krzywda?
- Przyszedłem po moją Owcę, która zaginęła.
-Przychodzisz po jedną Owcę nie myśląc o tym co dzieje się z resztą twego stada?
- Nie obawiam się! Stado moje posłusznie pasać się będzie na wybranym pastwisku, wiernie czekając, aż do mego powrotu. Po tę jedną przychodzę do ciebie.
- Skoro Owca ta wartość tak wielką przedstawia dla ciebie jakże mogę ci ją zwrócić? Masz stado liczne zostaw mi tę jedną.
- Cóż mam uczynić Wilku abyś spełnił mą prośbę?
Oczy Wilka zapłonęły na dźwięk tych słów i wskazał on pasma gór wysokich rozciągających się szeroko aż do granic nieba. -Stań się echem- wyrzekł- a ofiaruję ci całą wolność tej krainy. Wszelkie stworzenie słuchać będzie twej mowy i będzie zachwycać się jej potęgą.
- Nie szukam wolności. Dusza moja jest we mnie wolnością. Nie muszę stawać się echem aby Owce moje słuchały głosu mego. Potęga twoja przemija wraz z wiatrem a głos Pasterza choć cichy słyszalny w sercach jego Owiec.

Wilk zamyślił się i odparł na to po chwili, a głos jego brzmiał silniej. Pokazał on Pasterzowi bogatą równinę otoczoną gęstym lasem.

- Stań się więc wodą płynącą przez tę równinę. Będziesz życiem dla wielu zwierząt zamieszkujących bramy tej krainy.

- Czemuż mam stawać się wodą skoro bogactwo tej równiny przewyższa wszelkie inne? Wystarczy jej wody aby zaspokoić swe własne pragnienie. Nie chcę posiadać tych skarbów tylko dla siebie. Niech cieszą każdego wędrowca i służą mu w potrzebie. Ja podążę ze swym stadem i napoję Owce moje z kielicha obfitości.

Słysząc to Wilk wyszczerzył swe kły. Lecz serce Pasterza nie uniosło się trwogą. Wilk uderzył pazurami swymi mocno o skałę.
- Daj mi więc resztę swego stada a wówczas zwrócę ci tę jedną owcę.
-Dobrze, tak uczynię- rzekł Pasterz. I zaczął schodzić szlakiem w dolinę.
-Zaczekaj !- zawył Wilk- Dlaczego poświęcisz całe swoje stado dla jednej zbłąkanej Owcy? Czyż nie lepiej zostawić ją u mnie? Weźmiesz wówczas resztę swego stada i powędrujesz daje swoją drogą.
- Poświęcę stado moje, bo pochodzi ono ze mnie. To ja dałem mu życie. To ja jestem dla niego poświęceniem. Umiłowałem Owce moje i one mnie umiłowały. Dlatego właśnie wiem, że poprzez miłość staną one raz kolejny przy swoim Pasterzu.
- Zniszczysz wierne ci stado przez jedną, tę która cię zdradziła?
- Nie zniszczę Stworzenia mego, bo jestem jego Istnieniem. Stado moje całe doprowadzę do domu mojego i tam radować się będą przy swoim Pasterzu. Rozproszona Owca nie odnajdzie w ciemnościach nocy właściwego szlaku. Dobry Pasterz zostawi wszystko co pewne i wyjdzie na poszukiwanie tej, która nie miała dość wiary w wolność daną przez swego Pasterza. To miłość do wszelkiego Stworzenia mego sprawia, że po tę właśnie Owcę zawróci Pasterz ze swej drogi. Kocham najbardziej tę właśnie Owcę, która zostawiła mnie i stado swoje.

Zadziwiła ta odpowiedź Wilka i łza spłynęła samotna po jego pysku. Zacisnęło się serce w jego piersi i zawył żałośnie a głos jego rozdarł niebo szkarłatną rysą. Upadł na ziemię i zastygły jego myśli a dusza spokorniała na widok wszelkich tych znaków.

Wziął Pasterz Owcę swoją na ramiona i począł z nią schodzić w dolinę. Przy nim od tej pory wędrował wiernie Wilk, który w dzień pomagał strzec stada przed złem wszelakim owładnięty miłością Pasterza a nocami wspinał się na najwyższą górę i naturę swoją pieśnią wznosił do księżyca.