Natura człowieka

Człowiek do końca nie zna samego siebie. W niektórych aspektach całkowicie jest sobie obcy. Szuka, dochodzi, pragnie zdobyć wiedzę na tematy, które nie tylko przerastają jego umysł, ale także chce poznać odpowiedzi na pytania o rzeczach budzących strach, niepokój czy odrębnie jakieś godzące bezpośrednio w człowieka zło. Bo przecież właśnie największym problemem człowieka jest on sam. Taka ludzka cecha dominacji nie pozwala stać w cieniu innych bytów. Początkowo jest to tylko chęć poznania czegoś nowego, zdobycia określonych informacji. Jednak mechanizm zgłębiania wiedzy działa zawsze tylko jednostronnie, przez co prowadzi do nieodpartej chęci pragnienia posiadania, które z czasem przemienia się w żądzę władzy nad, tym co wypracowane, osiągnięte. Jakby nie patrzeć na to, człowiek w błędnym kole swojej psychiki stawia sobie przeszkody nie do ominięcia przez co skrajnie zamyka się w barierach granic swojej niemożności. Nieznane jest z gruntu czymś budzącym przerażenie. Lęk jest zatem siłą sprawczą. Bowiem gdyby nie owa obawa przed przegraną, przed utratą dobra, w człowieku narastałaby jedynie stagnacja jako ostatni przejaw jego osobowości. Zatem, im strach jest silniejszy, tym działanie zaczyna nabierać intensywności a poznanie zstępuje w głąb nieprzebranych dotychczas pokładów wszelkiej wiedzy. Swoista mobilizacja sił ludzkich zaczątek swój miała już chyba w momencie, w którym człowiek, jeszcze nieuświadomiony w swoim człowieczeństwie, zetknął się raz pierwszy ze zjawiskiem ognia. Jakiż strach ludzki towarzyszył pożarom. Ogień jako ten, który niszczył wszystko, co spotkał na swej drodze pozornie nie tworząc nic nowego. Czyż nie łatwiej powiedzieć, że ogień nie będąc stwórczym staje się czymś odtwarzającym rzeczywistość. Płomienie czerwieni, gorące, śmiercionośne, zdawać by się mogło nie powinny budzić ludzkiej ciekawości a co za tym idzie chęci poznania i posiadania. I tak właściwie było. Nie można mówić, iż dawny człowiek pragnął poznać tajemnicę owych czerwonych smug tylko i wyłącznie dlatego, aby polepszyć własny stan egzystencji. Absolutnie sprzeczne jest to myślenie stawiane wobec zdrowego rozsądku. Chęć poznania, posiadania, a następnie ugruntowanie swojej władzy nad ogniem wynikało z obawy, z lęku, z zagrożenia, a tym samym z braku stabilnego bezpieczeństwa. Człowiek więc źródeł swej pracy twórczej winien zawsze poszukiwać we własnych słabościach, ułomnościach i wadach, które poprzez ograniczenia fizyczne a przede wszystkim psychiczne, stymulują, a wręcz zmuszają go do działania w imię niczego innego, jak własnego przetrwania. Generalnie bowiem dla człowieka samego w sobie, dla jego podstaw egzystencjalnych znajdujących się gdzieś głęboko w podświadomości nie jest ważny poziom życia, jego ciekawość, bogactwo, ale samo bytowanie. Z jednej strony istnieje niczym niezagrożona pewność, że człowiek jest aż człowiekiem, przez co, będzie tylko i wyłącznie istota ludzką, bez względu na zaistniałe otaczające go okoliczności. Zatem nie musi obawiać się przynajmniej jednego, że pewnego dnia przestanie być osobą w najogólniejszym znaczeniu tego słowa. Nic nie może zmienić faktu, że człowiek jest bardziej ludzki niż może mu się wydawać. Przecież nikt nigdy nie zastanawia się nad utratą człowieczeństwa samego w sobie. Rozważa ludzka myśl jedynie już jakiś byt rzeczywisty. Rozważa charakter, cechy, typy, rodzaje niczego innego, jak już istniejącej realności ludzkiej. Z drugiej strony pojawia się natura. Niepoznana, uświadomiona ale nieodkrywająca się wobec człowieka całkowicie w swych rozmiarach i wariantach. Natura ludzka jest jedna i jej przejawem jest zawsze sam człowiek. Różnorodność ludzka to już wynik wtórnego działania na indywidualną jednostkę owej natury, jako tej, która chcąc zachować pospolitą i oczywistą tożsamość gatunkową pilnuje ogólnie przyjętego ładu bytowego, jednocześnie nie ograniczając sobą samodzielności cech i potencji kryjących się w człowieku. Dzięki temu człowiek potrafi dociekać prawdy, potrafi wykorzystywać ją i budować swoją własną ziemską rzeczywistość w sposób nie do końca przewidywalny, ale przynajmniej zasadniczo pozornie precyzyjny i skonkretyzowany. Tworzenie więc realności, chęć dominacji nad nią, panowania nad wszystkim, co ludzkie i ziemskie wynika również z obawy przed własną małością, niedoskonałością, klarownie malującą się na tle elementów całokształtu świata. Człowiek zatem żyje w skrzętnie budowanych przez siebie ramach pozorów. Uważa się wówczas za kogoś lepszego, a przede wszystkim osiąga wewnętrzny spokój, bowiem sam zapewnia swoim myślom bezpieczną alternaty. Przemyślenia człowieka już nie tylko sugerują pewność, ale coraz częściej autorytatywnie stwierdzają, narzucając pewien tok rozumowania w oparciu o wydartą przyrodzie wiedzę, której to marne szczątki, skrawki człowiek dzierży w dłoni jako oręż własnego niepodważalnego, zdawać się może, zwycięstwa. Kolejne pozory tak potrzebne ludziom do stabilnego życia. Należy przecież zauważyć, że ludzka świadomość o braku wiedzy nie jest gwarantem jej nieistnienia. Nie ma przecież pytań bez odpowiedzi. Są tylko takie, na które człowiek nie może w swoim umyśle odnaleźć prawdy. Rozczarowanie więc tworzy jakąś ułudę w człowieku, bądź opartą o określone przez niego aksjomaty bądź wywodzącą się z enigmatycznej filozofii. Bo przecież raz kolejny człowiek stając na pozycji przegranej nie może przeżyć faktu owej własnej niedoskonałości. Pocieszające jest jednak to, że zwykła świadomość niewiedzy jest już znakomitym zaczątkiem dochodzenia do prawdy, a tym samym całkowitego jej odkrycia. Przyznanie się bowiem do niewiedzy nie tylko nobilituje jednostkę ludzką, jako tę odważniejszą, uczciwszą, bardziej żądną zdobycia rzetelnej wiedzy prawdziwej, a nie tylko bazującą na mitach, które są zawsze łatwiejsze do zaakceptowania w oczach ludzi, niż człowiecza małość. Prawda jest przecież często czymś utajonym, niezrozumiałym z przyczyn czystko technicznych, a także pewną sferą nieosiągalności. Pogodzenie się z tym faktem pozwala osiągnąć poczucie wewnętrznego spokoju. Nie można powiedzieć, ze wprowadza to apatię i w konsekwencji wtórność życia ludzkiego. Sądzić jedynie należy, że człowiek z natury swej dążący do własnego komfortu lepiej funkcjonuje, działa i żyje w świecie nie tylko uporządkowanym, ale i przewidywalnym, uświadomionym. A sam świat ofiarowuje człowiekowi tylko taką dawkę wiedzy, jaką sam chce. Zatem wiedza ludzka nie wynika z samego człowieka, jego zapędów i pracy, ale jest swoistym darem rzeczywistości przyrody, czymś podpatrzonym, wykradzionym, czy w końcu ofiarowanym człowiekowi do życiowej dyspozycji. Nie można jednak zapomnieć o tym, że to właśnie nikt inny, jak tylko człowiek potrafi zauważyć, docenić i umiejętnie wykorzystać owe dary. Jest bytem najbardziej predestynowanym do zdobywania, posiadania w pełnym znaczeniu tego słowa każdej wiedzy. W ludziach bowiem tkwi potencja, swoista moc działania, ale także cechy, które umożliwiają magazynowanie i późniejsze wykorzystywanie nagromadzonych informacji do celów czysto ziemskich, ale także wyższych, rozpatrywanych w aspekcie złożonej formy duchowości. Człowiek zatem z jednej strony jako jedyny w pełni dostąpił gatunkowego zaszczytu dążenia do doskonałości w wielu płaszczyznach codziennego życia. Z drugiej strony dzięki owym zdolnościom percepowania rzeczywistości sam buduje swój świat w oparciu o poznanie, doświadczenie czy każdą twórczą inspirację. Raz kolejny człowiek uświadamia sobie, że jego droga życia chociaż kręta, długa, trudna i męcząca prowadząc od źródła przyrody, poprzez szlaki zawsze górskie, dochodzi do ostatecznego celu, jakim jest zaspokojenie potrzeb i spełnienie ludzkich ambicji. Marzenia przecież powstają, realizują się i wypełniają pustkę niedoskonałości człowieka dlatego, że on sam pragnie działać, zmagać się ze swymi słabościami, wyzbywając się w ten sposób lęku i zabezpieczając sobie najprostsze podstawy egzystencji. Jakby nie patrzeć na przyczynę owego działania, ważny jest pozytywny efekt końcowy. Skutek, który jest kwintesencją talentów i starań, pracy i inwencji, w podsumowaniu przecież jest niczym innym jak dziejowym sukcesem. Samorealizacja człowieka to ostatni klucz do poznania tajemnicy owego sukcesu, a co za tym idzie ogółu ludzkości.