Pieśń o Ogniu pustyni

I

            Rzekłeś: Spotkaj się ze mną Ogniu choćby w snach,

                           a wówczas ujrzę wyraz moich oczu w powłoce Twej jasności.

                           Pozostaw na mej skórze chociaż niepozorny obecności znak,

                           abym po przebudzeniu zdołał łatwiej rozgraniczyć

                           iluzję od rzeczywistości. 

 

Nie płoń samotnie, milcząc jedynie w swym oddaleniu,

            lecz prowadź mnie drogą iskier błyszczących pośród piasku

ku przyszłości mej ofiarowanej Ci w pokornym zawierzeniu.

 

                        Obrazem ciała wygiętych języków

                        zechciej znów mówić tylko do mnie, 

a ja zapisy myśli Twoich

odnajdę w zastygłym blasku gwiazd.

II

         Rzekłeś: Stanąłem na pustyni i iść muszę by szukać dla siebie ratunku,

                           bo sprowadzam się w wymiarze swego istnienia

                           do jednego, niepowtarzalnego punktu- tu i teraz.

                           I skazany na wędrówkę pośród zwodniczych wydm

                           lękam się najbardziej własnego zagubienia.          

 

            Lecz mimo wszystko zgadzam się z upływem czasu bezpowrotnym,

            będąc jak ziarnko piasku zamknięte w klepsydrze,

            do niezliczonej rzeszy innych drobinek kwarcu podobnym.

 

                     I kiedy stanę się przeszkodą na mej własnej drodze

                                          zwrócę z nadzieją ku Ogniu swą twarz,

a ciepło Jego zewsząd otoczy mnie,

pozwalając mi w bliskości swej trwać.

III

            Rzekłeś:  Jeśli nie wyleczę swych ran zginę na pustyni,  

                            gdzie Ogień płonąc bez ustanku zatrze po mnie wszelką pamięć,

                            a dym z pustych popiołów uniesie me ostatnie tchnienie

bym doświadczył, jak wielkie przejawia znaczenie jedno ziarnko piasku,

które przechylając wagi szalę, staje się świadkiem tego, czym jest oczyszczenie.

 

            Zatem Ogniu powierzam Ci ufnie wszystkie me chwile codzienności

            bo pomyślny bieg zwykłych spraw jest tajemnym cudem, 

jak kwiat rosnący na pustyni zadziwiający w swej wspaniałości.

 

A gdy przejdę przez mistyczną krainę,

Ogniu, pozostawisz we mnie na stałe ślad

i moc Twoja całkowicie wypełni mnie,

bym mógł życiem swym sięgnąć poza czas.